pink

Ten pan był kolorowym snem pewnej pani. Snem pełnym. Takim od zamknięcia powiek, po dźwięk budzika, bez przebudzeń i niepamięci. W dodatku ciepłym i łaskoczącym. Jasnym i przestrzennym. Był jej tęsknota – sam sen, już nie pan, którego przesunęła do roli wisienki na torcie. Kolorowy, ciepły sen okazał się najlepszym kochankiem jakiego miała: wsączającym się w zakamarki ciała, w dziurki nosa, usta, przestrzenie pomiędzy palcami, zgniotki skóry pod pachami, rozchylający piersi i spływający po brzuchu: tak, tak, oczywiście, jak każdy kochanek, finalnie wpadający do cipki… Ale. Och! Już 8.00, zapomniała ustawić budzika, spóźni się!


View on Vimeo.

share | September 27, 2010 | reply