Wędrujący pępek

Artystka odnosi się tu do mitów o wędrującej macicy, bo zarówno pępek (ta blizna po matce), jak i macica zaświadczają o cielesnym aspekcie macierzyństwa: „macica, nie przemyślana jako miejsce pierwszego przebywania, gdzie stajemy się ciałem”. Fobie odnoszące się do kobiecej cielesności, a przede wszystkim do jej aspektów związanych z płodnością, doprowadziły do powstania mitów na temat histerii (po grecku macica oznacza właśnie histerię). Mity o wędrującej macicy pojawiły się już w starożytnym Egipcie, kiedy uważano, że macica jest żywym zwierzęciem, które wędruje w górne partie ciała, powodując różne dolegliwości, m.in. duszność. Koncepcja duszności macicznej powraca u Hipokratesa, uważanego za twórcę pojęcia histeria. Twierdził on, że w wyniku braku aktywności
seksualnej macica wysusza się i wędruje w górę w poszukiwaniu wilgoci, powodując ucisk serca, płuc czy przepony. Objawami histerii miały być, według niego, niepokój, zawroty głowy, wywracanie oczu, sinienie, zaciskanie zębów i inne. Na przełomie średniowiecza i czasów nowożytnych zaczęto łączyć histerię z opętaniem przez diabła, a jako leczenie zalecano modlitwę i egzorcyzmy. W późniejszych czasach pojawiają się teorie czarnej żółci oraz wywołujących histerię waporów. W wędrującą, a także usychającą macicę wierzono jeszcze w wieku XIX. Uważano na przykład, że zbytnia aktywność intelektualna kobiet może prowadzić do uschnięcia macicy.
U Urszuli Kluz-Knopek nie pojawia się jednak wędrująca macica, lecz wędrujący pępek, który jest zabawny, ale też nieco straszny. Także tutaj mamy do czynienia ze wskazaniem na kobiece ciało, które jawi się jako źródło fantazmatów i czających się niebezpieczeństw (innym interesującym mitem dotyczącym kobiecego ciała jest vagina dentata mająca moc pożerania partnera w trakcie stosunku) oraz miejsce, którego pewne organy wydają się żyć własnym życiem i podejmować konkretne działania.
 
[Iza Kowalczyk, Zapisane w Ciele, katalog do wystawy]