Wystawa w Centrum Promocji Młodych w Częstochowie

urszula kluz-knopek - ostatnia wystawa o maciezynstwie - plakat internetfg

share | April 8, 2014 | reply

Matka

Fotografia | obiekt

share | February 12, 2014 | reply

Galeria Szara | Wystawa Keep Away from fire | Zawsze przechodzimy

share | October 10, 2013 | reply

Keep away from fire | Zawsze przechodzimy – fotografia

W tytule jest dokładnie to czego nie lubię: generalizowanie, makaronizmy i jeszcze jakieś “zawsze”. Na dodatek mogłoby się wydawać, że coś wiem lub wydaje mi się, że wiem – co jest absolutną nieprawdą. Niewiele wiem.

Jednak czuję, że nie mam dostępu do rzeczywistości jako takiej, mówię o teraźniejszości, bezpośrednim udziale w byciu tu i teraz. Wstaję rano, widzę swojego syna, jest cudowny, a ja patrzę na niego jakby już umierał, zatracał się. Po powrocie ze szkoły będzie już zupełnie innym człowiekiem. Wiem, że już nigdy nie będzie taki jak teraz i ogarnia mnie żal na myśl o nieustanie przemijającym czasie, i niemożności zatrzymania chwili. A ja chciałabym znaleźć dla siebie coś stałego, jakieś oparcie (kotwicę, punkt). Nieprzemijalny pewnik. Tymczasem wszystko płynie, krąży, wiruje. Nie bez przyczyny patrząc na ocean czuję jak mnie ogarnia, przytłacza i fascynuje. Rok temu poszłam zobaczyć ocean nocą. Nie wiem, dlaczego nigdy wcześniej się na to nie zdecydowałam. Nie byłam świadoma tego, że nocą ocean widać jeszcze bardziej. Stojąc na brzegu, gdzie nie ma nic za mną, nie ma granicy pomiędzy wodą a niebem. Pozwoliłam sobie na zanurzenie stóp i przy każdym muśnięciu wody miałam wrażenie, że zbliżam się do gwiazd. Ocean był wszędzie, na górze, na dole, we mnie. Topiłam się w tym widoku. Było w tym coś niebezpiecznie pociągającego. Delikatna granica pomiędzy byciem, a niebyciem.

Mogłoby też się wydawać, że jestem histeryczką – co również prawdą nie jest.

Maczużnik – Pasożyt infekujący owady i zmieniający ich zachowanie w celu rozsiania zarodników. Grzyb potrzebuje odpowiedniej temperatury i wilgotności oraz odległości od gleby do wzrostu. Zarodniki atakują mrówkę. Grzyb rozrastając zmienia sposób, w jaki reaguje ona na feromony. Zainfekowana ofiara porzuca mrowisko, wchodzi na drzewo i na odpowiedniej wysokości wbija się w liść żuwaczką i obumiera. Grzyb przerasta ciało mrówki i z tyłu jej głowy wypuszcza szypułkę, która, pękając, rozsiewa zarodniki. Zarodniki są niesione z wiatrem i infekują kolejne mrówki.
Maczużnik „dba” o równowagę gatunków. Te pasożyty powstrzymają każde zwierzęta uzyskujące dominującą pozycję. Wikipedia

share | July 9, 2013 | reply

Perły


View on Vimeo.

Keep away from fire | Zawsze przechodzimy – instalacja

Zawsze przechodzimy


View on Vimeo.

Keep away from fire | Zawsze przechodzimy – dokumentacja

Oto ciało moje

Powiedzmy, ze życie zaczyna się za każdym razem kiedy otwieram powieki i światło wpełza w zakamarki umysłu. Nie jest to już wczorajszy wieczór, ani myśl o dzisiejszej pracy. Widzę synka pędzącego w świat, słyszę telefon, i ciepły głos w słuchawce, jestem w połowie a może i ⅞ drogi do łazienki, gdzie pozbędę się bagażu nagromadzonego w nocy, pod moja nieobecność, w ciele, zmyje też twarz, przeczeszę włosy. Powiedzmy, że to właśnie jest początek, jeden z wielu: każdego dnia, każdej chwili trzymam w dłoniach dowody na istnienie życia na tej planecie. Nauczyłam się doceniać ich znaczenie, nauczyłam się otaczać je nie tyle troska, co uwagą. Wiem, że to one są kluczem do pogodzenia (“niewalki”) z własnym ciałem, jakiekolwiek one by nie było: gładkie i opalone, czy pomarszczone , z kilkoma krostkami, czy upstrzone piegami, czy porośnięte włoskami, czy pachnące wanilia czy dzikim zwierzakiem, czy moim synkiem. Te dowody życia: gubione niczym nitka cortazarowskiego Kronopia na rękawach bliskich osób, wplatając się w nich, wiążą mnie z realnością, z prawdziwością i dają wiarę i dają sens, kiedy go potrzebuję.
Włosy, paznokcie, obcięte skórki, mój pot, oddech, głos: te namacalne i te ulotne Wielkie rzeczy: oto ciało moje – bierzcie, bo ta intymność jest tak powszechna, że nie może zostać osobistą. To intymność, leżąca na widoku publicznym: dosłownie: zawarta w formie i kontekście artystycznym, ma zaciekawić , zaprosić do zbliżenia i wywołać emocje. Oto moje ciało, które ja przyjęłam za swoje, którego nie chce się wyprzeć.
Oto ciało wasze: dotykam was w cząstkach kurzu, łaskocze was spojrzeniem po włoskach rosnących na uchu, dotykam was miksując w nosie zapach potu każdego z was.
Oto my: jesteśmy tu i teraz, tu i teraz giniemy, i każdego dnia wstajemy do życia: czasem mimochodem, czasem celowo i planowo. Oto my: spędzający godziny przed lustrami by zamalować, przystrzyc, zakamuflować swoje ciała, które nie poddają się, i nie chcą wbrew nam zrywać kontaktu z nami. Lecz pamiętajmy: to nie front, tu nie mażadnej wojny, i nie powinno być żadnego konfliktu.
Oto ciało moje. Tu i teraz.
Jestem. Wy też. Dziękuję

share | May 10, 2013 | reply

Galeria Nowa

share | January 9, 2013 | reply